
Na początku lat 60-tych XIX wieku w Przasnyszu pojawił się pieniądz zastępczy. Bony, bo o nich mowa, były wydawane przez miejscowych kupców i przedsiębiorców. Emitowano je w celu uzupełnienia niedoboru drobnych monet, niezbędnych do codziennych transakcji handlowych.
Pojawienie się ich było skutkiem poważnego kryzysu bilonowego, który w latach 1854–1866 dotknął Królestwo Polskie, znajdujące się pod panowaniem rosyjskim. Na naszych ziemiach zaczęły szerzej krążyć rosyjskie pieniądze papierowe o wysokich nominałach, podczas gdy z rynku ubywało drobnej monety srebrnej. Brak bilonu coraz bardziej utrudniał codzienny handel. Kupiec mógł sprzedać towar, klient mógł za niego zapłacić, ale pozostawał bardzo przyziemny problem – nie było czym wydawać reszty. Życie znalazło własne rozwiązanie i od 1859 roku zaczęły pojawiać się prywatne kartki zastępujące drobną monetę, a pod koniec 1861 roku były już rozpowszechnione w całym Królestwie Polskim.
7½ kopiejki, bez daty – Abram Trop, Przasnysz. Ze zbiorów Roberta Gorzkowskiego.
Najprościej, choć nie do końca, taki bon można porównać do dzisiejszego vouchera. Gdy kupiec, handlarz, sklepikarz nie miał czym wydać reszty, mógł wręczyć klientowi własny bon o wartości kilku czy kilkunastu kopiejek. Nie była to jednak promocja ani prezent. Bon zastępował prawdziwy pieniądz, którego brakowało.
W naszym miasteczku zjawisko to przybrało sporą skalę. Tadeusz Jabłoński w „Katalogu papierowych pieniędzy polskich i używanych na ziemiach Polski 1794–1965” odnotował 16 przasnyskich emitentów i aż 47 różnych bonów. Część z nich datowana jest na 1861 lub 1862 rok jednak przy większości daty nie podano.
Występowały nominały 5, 10, 15, 20, 25 i 30 kopiejek, ale również nietypowe 7½ kopiejki. Wyjątkiem są W. Barski i J. Szczuciner którzy wydawali bony w groszach i złotych. Emitentami ich byli głównie żydzi, odgrywający wówczas znaczącą rolę w handlu. Nie było to zjawisko charakterystyczne wyłącznie dla Przasnysza. D. Lewin, badając ówczesny obieg pieniężny, podawał, że w guberni płockiej, do której należał wówczas Przasnysz, na 134 osoby emitujące bony tylko trzy były chrześcijanami.
Wśród przasnyskich wystawców znajdujemy m.in. Szabsę Rapeporta, Szaję Bursztyna, N. Perelmuttera, H. Rosentala, L. Rykowera, Abrama Tropa czy Wigdora Zołędza. Jabłoński wymienia również W. Barskiego, M. Rychtera, J. Szczucinera, M. Kalmana, B. Makowskiego, M. Ostaszewera, M. R. (Rozenbauma), J. Rużanera i M. Silberbauma.


Pieniądze te pomagały w handlu, można było nimi wydawać resztę, a przy okazji czerpać z ich emisji pewną korzyść. Pieniądz otrzymany od klienta pozostawał u wystawcy bonu, podczas gdy klient dostawał w zamian jego papierowe zobowiązanie. Dopóki bon pozostawał w obiegu, emitent mógł korzystać z otrzymanych środków. Cały mechanizm opierał się jednak przede wszystkim na zaufaniu – ludzie musieli wierzyć, że kupiec przyjmie wystawiony przez siebie bon i uzna jego wartość.
Władze rosyjskie znalazły się w dość niezwykłej sytuacji. Prywatne wydawanie znaków pieniężnych było formalnie zakazane, ale jednocześnie zdawano sobie sprawę, że bony rozwiązują realny problem gospodarczy. We wrześniu 1861 roku stwierdzono więc, że oficjalnie zezwolić na ich emisję nie można, ale nie należy również przeszkadzać w ich dobrowolnym przyjmowaniu. Ważne było przy tym, aby z bonu można było jednoznacznie ustalić jego wystawcę.
Taki stan nie mógł jednak trwać wiecznie. Kiedy władze podjęły działania mające zwiększyć ilość legalnego bilonu, rozpoczęło się również wycofywanie prywatnych pieniędzy. 15 marca 1865 roku Rada Administracyjna wydała rozporządzenie o wycofaniu papierowych pieniędzy bilonowych, a ostateczny termin ich wykupu wyznaczono na 1 stycznia 1866 roku.
Tak zakończył się krótki, ale niezwykle ciekawy epizod w historii Przasnysza. Papierowe bony, które kiedyś miały rozwiązać tak zwyczajny problem jak brak kilku kopiejek reszty, są dziś rzadkimi świadkami codziennego życia miasta sprzed ponad 160 lat. I chyba właśnie dlatego są tak ciekawe – nie opowiadają o wielkiej polityce, bitwach czy znanych postaciach. Opowiadają o zwykłych mieszkańcach Przasnysza, którzy szli do sklepu, robili zakupy i czasami zamiast reszty wracali do domu z kawałkiem papieru wystawionym przez miejscowego przedsiębiorcę.

Źródła:
Tadeusz Jabłoński, „Katalog papierowych pieniędzy polskich i używanych na ziemiach Polski 1794–1965”, Warszawa 1967.
D. Lewin, „Obieg pieniężny Królestwa Kongresowego w drugiej połowie XIX stulecia”, Warszawa 1929.
Robert Gorzkowski, „Przyczynki do trzech publikacji” – opracowanie dotyczące m.in. prywatnego pieniądza zastępczego Królestwa Polskiego.
Prywatna korespondencja z Robertem Gorzkowskim dotycząca XIX-wiecznych bonów przasnyskich.
Przasnysz, Szabsa Rapeport, 25 kopiejek, Jabłoński 765. Egzemplarz z kolekcji Tadeusza Solskiego, z numerem 67.
Prywatne pieniądze w Przasnyszu. Drobne bony czy emisje na setki rubli?
Czy przasnyscy emitenci wystawiali po kilka bonów na potrzeby pojedynczych transakcji, czy może wypuszczali do obiegu całe serie własnych pieniędzy? Zachowane egzemplarze pozwalają przynajmniej częściowo odpowiedzieć na to pytanie.
Dobrym przykładem są bony Szabsy Rapeporta, przasnyskiego, żydowskiego sklepikarza mającego w naszym mieście swój własny geszeft. Na trzech znanych nam egzemplarzach widnieją numery seryjne: 288 na bonie 15-kopiejkowym, 232 na 25-kopiejkowym i 226 na 30-kopiejkowym.
Jeśli przyjmiemy, że każdy nominał numerowano kolejno od jedynki, bez pomijania numerów, oznaczałoby to co najmniej 746 wystawionych bonów o łącznej wartości 169 rubli.
Czy to dużo? W latach 1861–1865 przeciętna dzienna płaca niewykwalifikowanego robotnika w Warszawie wynosiła około 44,3 kopiejki (według danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny w Historii Polski w liczbach). Wartość 169 rubli odpowiadała zatem około 381 dniówkom, czyli więcej niż rocznym zarobkom robotnika przy założeniu 300 dni pracy w roku!
A przecież nie wiemy, na jakich numerach kończyły się poszczególne serie. Numery 288, 232 i 226 pochodzą jedynie z egzemplarzy, które znamy. Nie można wykluczyć, że numeracja sięgała znacznie dalej, nawet powyżej tysiąca, ponieważ na niektórych bonach zastępczych spotyka się również numery czterocyfrowe.
Co więcej, Szabsa Rapeport emitował sześć nominałów: 5, 10, 15, 20, 25 i 30 kopiejek. Nasze obliczenia opierają się na trzech bonach o najwyższych wartościach: 15, 25 i 30 kopiejek. Nie znamy natomiast numeracji pozostałych nominałów, dlatego nie sposób określić wartości całej emisji.
Ale najciekawsze jest coś innego.
Dla wystawcy, jego własne bony mogły stanowić znakomity sposób finansowania działalności. Wyobraźmy sobie klienta, który płacił za zakupy prawdziwymi pieniędzmi, ale część reszty otrzymywał w bonach otrzymanych od sklepikarza. Takie bony mógł oczywiście wykorzystać przy kolejnych zakupach jednak gotówka pozostawała w kasie właściciela. W praktyce działało to podobnie do nieoprocentowanego kredytu udzielanego mu przez klientów. Handlarz mógł korzystać z otrzymanych pieniędzy, dopóki wystawione przez niego bony nie wróciły do realizacji.
A jeśli część bonów nigdy nie wróciła? Mogły zostać zgubione, zniszczone, zapomniane lub zachowane na pamiątkę. W takim przypadku odpowiadająca im wartość na stałe pozostawała u wystawcy.
Oczywiście nie znamy rzeczywistej liczby bonów Rapeporta ani tego, ile z nich ostatecznie zrealizowano. Jednak same numery seryjne pokazują, że nie musiały to być pojedyncze karteczki wystawiane od czasu do czasu.
Prywatny pieniądz w Przasnyszu mógł funkcjonować na znacznie większą skalę, niż mogłoby się dziś wydawać — w setkach, a być może nawet tysiącach egzemplarzy.
I właśnie w tym tkwi największa ciekawostka: przasnyski przedsiębiorca nie tylko sprzedawał towary, ale mógł także finansować swój handel pieniędzmi pozostawionymi u niego przez klientów.
Przasnysz, L. Rykower, 15 kopiejek, Jabłoński 772. Egzemplarz z kolekcji Tadeusza Solskiego, z numerem 19.
Przasnysz, M. R. Rozenbaum, 7½ kopiejki, Jabłoński 768. Egzemplarz ze zbioru Tadeusza Solskiego, z numerem jego kolekcji 66.














Views: 186

Dodaj komentarz